Od powrotu z Azji przebierałem nogami żeby gdzieś się ruszyć. W międzyczasie byłem w trakcie wakacji przez 2 miesiące w Norwegii (głównie pracując, ale mieliśmy też małego tripa z Trondheim do Stavanger wybrzeżem przez Fiordy), ale to taka namiastka.
W listopadzie koleżanka namówiła mnie na wymianę studencką do Meksyku, ale się spóźniłem z wnioskiem i niestety nic z tego nie wyszło. Ale nic mnie tak nie motywuje do działania jak nakręcenie się na jakąś rzecz. Pogadałem z kumplem Adamem czy nie chciałby jechać do Ameryki Śr i po konsultacji w robocie odnośnie urlopu potwierdził. Było więc nas dwóch. Super! Zabrałem się za rezerwację biletów, wpisuję dane na stronce i tak mi się zapytało brata:
- "Młody nie chcesz jechać z nami do Ameryki w lutym? Bo kupuję bilety. Chcesz?"
Po 5 sekundach namysłu
- "W sumie... czemu nie, to jadę z wami. Mi też kup"
Jest nas 3ch. Ja - Wojtek, Adam i mój brat Mateusz (Młody)
Początkowo miały być 3 tygodnie z racji urlopu Adama, ale ja z Młodym będziemy tydzień dłużej. A co! Jak się bawić to bez gaci!
Pod koniec stycznia dostaję telefon o godzinie 2 w nocy, nie odbieram, bo +1245xxxxx, a ja wyrwany z mocnego snu wiem, że nie ogarnę co się dzieje, więc nie odbieram. W ogóle myślałem, że to taka brazylijka, którą poznałem parę dni wcześniej i podejrzewam, że jest na imprezie i pijana dzwoni :D
Okazało się, że to z linii lotniczych się dobijali ze stanów. Powiedziała pani, że nasz lot z Mexico City do Guatemala City jest anulowany, pytam co teraz w związku z tym? I TUTAJ NAJLEPSZE! Otóż w związku z tym mamy dwie godziny później lot z Mexico City do San Jose w Kostaryce i stamtąd do GUA. Idealnie, bo w takim razie zdecydowałem, że wysiadamy w San Jose i zamiast robić kółko pojedziemy z południa na północ i zobaczymy nieplanowaną Kostarykę!